wtorek, 29 stycznia 2013

Ringo-sama wita~! Walker x Erika: Po prostu chciała zostać sama.

Jak w temacie, cieplutko witam z uśmiechem  wszystkich,  którzy odwiedzili naszą krainę~*szczerzy się*  :D Myślę, że na początku dobrze byłoby się przedstawić~ WIĘC, przybrałam imię Akai Ringo-sama, co w dosłownym tłumaczeniu znaczy czerwone jabłuszko, mam 14 lat~ Pewnego razu Ringo-sama i Rena-chan postanowiły stworzyć bloga na temat pairingów, gdyż obie są fankami romansów, na razie tylko ja się przedstawiłam, ale mam nadzieję że Rena-chan niedługo też napiszę coś od siebie~ Poza tym jestem typem osoby, który ryczy na wszystkim, czy to słucham jakiejś pięknej piosenki, oglądam teledysk lub film, czytam mangę, przy Fairy Tail ryczę praktycznie na każdym odcinku (ale nie zawsze ze smutku, ale wzruszenia, podniecenia, radości~, choć to i tak nic, bo moja przyjaciółka płaczę gdy chce jej się do toalety) oraz która potrafi słuchać najpierw BUONO! a zaraz po tym Sex Pistols 3u3 Ułaahh jestem wykończona (wszystkim się tym chwalę, więc ciebie też to nie ominie) po ćwiczeniach, nie mooggęęę chodzić po schodach z bólu ani utrzymać równowagi xD ALE!  Mimo wszystko napiszę tą notkę! Nigdy zbytnio nie fascynowałam się pisaniem ani nic w tym stylu, ale jako iż mam hopla na punkcie rysowania i jestem zafascynowanym otaku często wyobrażam sobie różne historyjki w głowie na temat pairingów, więc chyba nie zaszkodzi jeśli spiszę to na kartkę (dosłownie do Word'a =u=), i mam nadzieję, że spodoba wam się to. Sama nie jestem pewna czy to nie jest przypadkiem beznadziejne, ale Renie-chan się podobało, więc moja pewność siebie trochę wzrosła i tak oto wstawię pierwszą notkę! Parę dni temu jeszcze raz obejrzałam ostatnie odcinki DRRR, ponieważ uwielbiam to anime i końcową akcję z Kidą~ Ale mój ulubiony moment z anime był zdecydowanie wtedy gdy Walker stał się Hiiro i podpalił wóz niebieskich kwadratów, ratując Saki :D Uwielbiam go razem z Eriką, ponieważ nigdzie indziej nie spotkałam podobnego pairingu. Natchnienie przyszło do mnie podczas kąpieli =u= W ogóle najpierw chciałam narysować komiks z tego, i może w przyszłości to zrobię, ale pomyślałam, że lepiej by było spisać ten pomysł~ Skończyło się na tym, że wstawiłam to tutaj~ Z góry przepraszam za wszystkie błędy, jestem tylko amatorką, ale bardzo zapaloną~ O3O Polecam sobie posłuchać tej piosenki podczas słuchania, śpiewa ją seiyuu Eriki, Takagaki Ayahi (kiedy pierwszy raz tego posłuchałam spadłam z krzesła 3O3) http://www.youtube.com/watch?v=oxEDRkwaqMw i Think of me  http://www.youtube.com/watch?NR=1&v=MX030bhX5sY&feature=fvwp


A teraz, przejdźmy do głównego tematu, OneShot~ Mam nadzieje, że się nie znudzicie ^^ Miłego czytania!:

          We trójkę patrzyli jak dziewczyna oddala się w tłumie przechodniów.
 - Nie często się zdarza, żeby Erika tak wcześnie szła do domu, nie? – wtrącił po chwili Kadota.
 - Daj temu spokój, może ma jakieś babskie sprawy, co? Nie wiesz jak to kobiety? – dodał Togusa.
 - Erika i babskie sprawy….? Ona jest ogromnym otaku, nie widzę jej na zakupach, albo ciastku z przyjaciółkami.
 - Wiesz, to ciągle kobieta… - odpowiedział speszony Saburo.
 - A ty coś wiesz, Walker? – oboje spojrzeli na, jak zwykle rozluźnionego mężczyznę, który siedział na tylnym siedzeniu i przewracał strony jakieś mangi. Uniósł głowę znad książki i spojrzał na nich pytająco. Jego oczy były jak zwykle zamknięte.
 - Ja? Co mam niby wiedzieć?
 - He? Jak to co? To ty najbardziej przyjaźnisz się z Eriką, więc jesteś pierwszą osobą, do której powinno się zwrócić w jej sprawie. – odpowiedział Kadota swoim charakterystycznym tonem.
 - Nie przeceniaj mnie, nie wiem wszystkiego o Erice, zresztą jest pewnie tak jak mówił Togusa~ - powiedział, promieniejąc jak zwykle, i machając przed sobą ręką, jakby chciał odpędzić złe myśli.
 -Widzisz? – rzekł właściciel van’u, oczekując trochę respektu ze strony przyjaciela, lecz ten jedynie odwrócił się i zaczął patrzeć na zatłoczone ulice za oknem. Yumasaki ponownie podniósł wzrok sponad mangi i spojrzał na znudzonych towarzyszy, po czym szeroko się uśmiechnął i gwałtownie wstał z siedzenia, łapiąc dwóch mężczyzn za ramiona.
 - Nee~ Słuchajcie, odkąd zostali tu sami faceci, może pójdziemy zrobić coś męskiego~? – spytał się swoim radosnym tonem.
 - NIE. – dostał błyskawiczną odpowiedź od obu kolegów na raz.
 - Heeee, czemu Kadota-san? – posmutniał.
 - Co masz na myśli mówiąc ‘męskiego’? – zapytał protekcjonalnie Kyohei. Na to blondyn zaczął manewrować przed sobą palcem wskazującym, a na jego polikach pojawiły się rumieńce.
 - No wiesz…słyszałem, że w Ikebukuro…otwarł się nowy sklep z mangami! Chodźmy! – krzyknął rozradowany, unosząc obie ręce do góry na znak podniecenia.
 - Tak myślałem…Od tego masz Erikę, mnie w to nie mieszaj… - stwierdził Saburo opierając łokieć o krawędź okna.
 - No wiecie co…nudziarze. Byłoby zabawniej gdyby była tu Erika – nadąsał się i ułożył usta w dziubek. W tym momencie Togusa i Kadota spojrzeli na siebie porozumiewawczo.
 - No to może pójdziesz do niej? – zasugerował jeden z nich.
 - Co? Już mnie tu nie chcecie~? Mam tutaj stos mang do przeczytania więc się na razie nigdzie nie wybieram, zresztą Erika poszła zapewne dlatego że chciała pobyć sama… - stwierdził i znów zanurzył się w lekturze. Zapadła cisza.
 -Cóż…pewnie masz racje. – stwierdził Kadota. Resztę czasu spędzili na wspólnym gadaniu, jedzeniu Pocky i wylegiwaniu się w samochodzie. Cóż, i tak żaden z nich nie miał nic ciekawszego do roboty. Po słowach Yumasakiego, temat Eriki zszedł na dalszy plan. Pozostała dwójka stwierdziła, że skoro Walker tak powiedział to raczej nie powinni sobie tym zawracać zbytnio głowy. Blondyn wie co mówi.

***
     W końcu udało się jej dobiec do domu. Czuła się bezsilna, miała ochotę upaść na środku ulicy i rozbeczeć się jak małe dziecko, ale tego nie zrobiła. Dlaczego? Pewnie dlatego, że nie jest osobą, która lubi okazywać swoje słabości przed innymi. Była raczej dziewczyną, która chciała pozować na silną i pewną siebie. Nawet w tym momencie, ale…

Chwyciła nerwowo za klucze, które trzymała w swojej małej torebce z toną przypinek i zaczęła szukać zamka w drzwiach. Udało się. Prze kluczyła go i drzwi stanęły otworem. Pchnęła je gwałtownie i w leciała do pokoju, zatrzaskując je za sobą. Mieszkała w niewielkim mieszkanku wynajmowanym na przedmieściach. Nie są to luksusy, ale przyjaźnie się tu mieszka, właścicielami jest starsze małżeństwo. Staruszek jest nieco egocentryczny, ale za to ma żonę, która potrafi nad nim zapanować. Idealnie się dopełniają.
Erika stanęła na środku pokoju, zamknęła oczy i cicho wyszeptała – Nareszcie w domu – po czym w końcu pozwoliła sobie paść na kolana i oddać się smutkowi. Krople wody popłynęły jej z oczu, by za chwilę zamienić się w wodospad łez. Nawet nie włączyła światła, jedynie skuliła się w kłębek i cicho jęczała. Cieszyła się z faktu że nie ma tu nikogo oprócz niej, nie chciała teraz nikogo kto miałby ją pocieszyć czy wesprzeć, po prostu chciała zostać sama.

***
Nastał wieczór. Minęła siódma, a trójka przyjaciół wciąż siedziała w swoim towarzystwie, choć już nieco bardziej znużona. W końcu siedzieli tak już od niemal czterech godzin. Każdy z nich odczuwał brak pewnej osoby, a zwłaszcza pewien blondyn. Nie miał z kim się podzielić wrażeniami, których doświadczył czytając konkretną mangę, albo pośmiać się wspólnie zajadając ciasteczkami Hello Panda. Bardzo lubił tą dwójkę kretynów siedzącą przed nim, a Kadote-san wręcz podziwiał, lecz oboje posiadali w sobie tą jedną wadę objawiającą się brakiem zainteresowania wobec boskiej wspaniałości jaką jest manga i anime, oraz cosplay. Właściwie już tak bardzo nie skupiał się na mandze którą czytał, ponieważ jego myśli krążyły bardziej wokół jego towarzysza broni. Zastanawiał się co teraz porabia, czy powinien do niej zadzwonić? A może ogląda teraz jakieś fajne anime i nie chce by jej przeszkadzano? Martwił się o nią. Mimo tego co wcześniej mówił, trudno było mu się nie przejmować. To rzeczywiście było niepodobne do Eriki, żeby tak nagle odchodziła. Zwykle, gdy są we czwórkę, ich dwójka lata w kółko i tworzy komiczną część grupy, podczas gdy Togusa się irytuję, a Kadota – przyzwyczajony już do ich zachowania – ich ignoruje. Tak, tak jest zabawnie, ale teraz jej nie ma, trochę nudno… Ale znał ją na tyle by wiedzieć kiedy potrzebuje czasu dla siebie a kiedy chcę być w gronie przyjaciół. Lecz wciąż nie znał powodu jej zachowania, była zmęczona, smutna czy może miała po prostu dość naszej paczki i postanowiła odpocząć w domu? Nawet on, mimo swojego towarzyskiego charakteru, czasami ma dosyć ludzi wokół siebie i najchętniej by ich wszystkich wywalił przez okno. Chciał to sprawdzić ale nie wiedział czy powinien. Togusa spojrzał na telefon.
 - Ja będę już leciał! – w samochodzie rozległ się jego głos.
 - A ty dokąd się wybierasz? – spytał Kadota.
 - Wiesz, ja mam swoje życie prywatne i ciekawsze rzeczy do roboty niż siedzenie z dwoma facetami w van’ie.
 - Mówisz tak, a i tak przesiedziałeś tu z nami z cztery godziny – stwierdził Yumasaki.
 - Dziewczyny?
 - Dokładnie! – ułożył z ręki pistolet i strzelił, po czym wyskoczył z samochodu i pomachał ręką w stronę przyjaciół. Na pożegnanie dodał tylko – Tobie też radze je sobie zorganizować! Może trochę się rozluźnisz! – i wleciał do baru sushi, które stało nieopodal.
 - Ten idiota… - warknął.
 - Hehe, zostawił Ci swój samochód~ - Walker dokończył zdanie, z ironicznym uśmieszkiem na ustach. Twarz Kyoheia przybrała sarkastycznego wyrazu,
  - Aaah, współczuję Togusie, że mieszka tak daleko. – stwierdził.
 - W takim razie ja też już znikam, za długo siedziałem w zamknięciu, pa pa~! – krzyknął Walker, wyskakując z samochodu i wymachując rękami z półobrotu na pożegnanie.
 - A, na razie.
 - Powodzenia! – usłyszał wciąż wyraźny krzyk przyjaciela, mimo że znajdował się już dość daleko. Położył rękę na kierownicy i oparł się o siedzenie.
 - Więc…gdzie by sobie tu teraz pojechać~?

***
Było już całkiem ciemno, ale Ikebukuro dopiero teraz zaczęło tętnić życiem, jak zwykle zresztą. Szczerze mówiąc, blondyn nie miał teraz zbytniej ochoty na tłok i hałas, który dochodził z każdej strony. To wpadł na niego jakiś mężczyzna, to zaczepiły go jakieś dziewczyny, z chęcią spędzenia z nim wieczoru, co chwile podchodzili jacyś ludzie z ulotkami.
 - Męczące – stwierdził pod nosem i skręcił w pierwszą lepszą uliczkę, mijając dwie dziewczyny, które łapczywie się na niego patrzyły. Walker był przystojnym mężczyzną, o lekkiej chińskiej urodzie, a jego blond włosy jeszcze bardziej przyciągały zaciekawione kobiety. Naturalne czy farbowane? Kto wie? W każdym razie, jakoś nie bardzo obchodziły go dziewczyny tego typu…Jak można zaczepiać kogoś na ulicy i proponować mu wspólny wieczór nawet go nie znając?
 -A co gdybym był alfonsem, albo seryjnym mordercą? –spytał siebie – Choć byłoby zabawnie je nastraszyć~ - przez chwilę rozmyślał nad powrotem, ale jego zmęczenie wygrało. Przez jakiś czas wędrował – choć może bardziej podskakiwał -  między spokojnymi uliczkami miasta, a jego myśli znów skupiły się na Erice. Stanął. Wyjął telefon z kieszeni i przez chwilę trzymał go w ręce zastanawiając się czy zadzwonić czy nie. Czym się przejmował? Przecież zwykle dzwoni do niej bez problemu, bywa nawet, że gadają godzinami bez przerwy, ale teraz… Dawno nie zdarzyło się tak, że Erika chciała być sama, więc nie do końca wiedział jak postąpić. Złapał się za głowę i lekko odchylił na pięcie.
 -Ah! Co za problem?! Najwyżej obejrzy powtórkę! – stwierdził stanowczo i wybrał jej numer.

***
W ciemnym pomieszczeniu rozległ się dźwięk jednej z piosenek Vocaloidów. Erika uniosła głowę znad kolan i skierowała swój wzrok na telefon leżący obok. Teraz siedziała oparta o ścianę, przebrana już w nieco wygodniejsze ubrania, czyli krótkie spodenki i top na ramiączkach. Już nie płakała tak jak wcześniej, może nawet powstrzymywała się przed tym? Może już nawet wstydziła się okazać słabość samej sobie?
 - Walker…? – wyszeptała słabo, mrużąc oczy od jasnego światła ekranu. Więc zadzwonił do niej, choć minęło trochę czasu. Uśmiechnęła się mimowolnie. Co to? Wiedział, że chce pobyć sama – Mimo, że jest głupkiem, to wie czego potrzebuję… - po chwili zdała sobie sprawę, że jeżeli zaraz nie odbierze, połączenie zostanie przerwane, więc szybko odebrała.
 - Halo? – dobiegł głos z słuchawki, taki jak zawsze…lecz nieco, zatroskany? 
 - Któż to? Walker, co się stało? – starała się odpowiedzieć jak najradośniej. Zaskoczony tym, chwilę zastanawiał się co powiedzieć – Haloo~? Jesteś tam?
 -Ah, tak! Dzwonię się spytać, jak tam u ciebie, dziś poszłaś wcześniej niż zwykle więc, zastanawialiśmy się czy masz nas już dosyć - zażartował, słysząc wesoły głos Eriki.
 - Żartujesz sobie? Po prostu byłam zmęczona i tyle, tylko tyle… - starała się wciąż zachować wesoły ton. To było bolesne, nagle poczuła jak łzy znów napływają jej do oczu.
 - Więc tak? Tak myślałem~ Mówiłem chłopakom, że z tobą wszystko w porządku, a Ci się ciągle przejmowali~
 - Ah, naprawdę…? – w jednej chwili, jej cały smutek powrócił – Ano, Walker wiesz, muszę kończyć, zaraz zacznie się moje ukochane anime, a ja za nic nie mogę go przegapić! Pa pa! – rozłączyła się. Blondyn odsunął telefon od ucha i spojrzał na ekran. Rozmowa zakończona.
 - Heh, w takim wypadku powinienem już iść do domu~ - powiedział sam do siebie.
 

***
Z oczu pociekły jej łzy, nie tak obfite, lecz wciąż bolesne. Śmieszne…nawet nie wiedziała, co je spowodowało. Znów powróciła do swojej poprzedniej pozycji, kuląc się pod ścianą. Była szczęśliwa, że Walker nie rozpoznał jej smutku, ale jednocześnie to powodowało, że jest jeszcze bardziej zrozpaczona. Paradoksalne, prawda? Po chwili, martwą ciszę przerwał gwałtowny dźwięk dzwonka. Sprawił, że Erika, aż podskoczyła ze strachu.
 - Kto tym razem? – wstała i ogarnęła się w miarę, tak by wyglądała jak człowiek. Dzwonek zadzwonił kolejny raz, i kolejny. Ktoś musi być naprawdę zniecierpliwiony. Podeszła do drzwi i je otworzyła. Widok, który ujrzała przed sobą, zaskoczył ją. W drzwiach stał zdyszany chłopak, niesamowicie zmęczony. Widać było, że musiał biec tak szybko, że nie robił nawet przerwy na oddech. Ręce miał oparte na kolanach, a głowę skierowaną w dół. Usiłował nabrać powietrza. Erika nie wiedziała co powiedzieć…Po chwili wydusiła z siebie:
 - Walker…? Co ty tu robisz? – Chłopak, wyprostował się i spojrzał na brązowowłosą.
 - Yo! – Lekko uchylił powieki i ciepło się uśmiechnął – Przepraszam za spóźnienie.
 - Hę?
 - Anime się jeszcze nie zaczęło? – w jednej chwili do oczu Eriki napłynęły litry łez, zaczęła płakać jak nigdy dotąd, na cały głos. Nic na to nie poradzi, nie może się powstrzymać. Yumasaki spanikował i chciał jakoś interweniować, jego ręce były w pewnej odległości od jej ramion, a sam nie wiedział co zrobić – Oi, c-co się stało? Dlaczego płaczesz? Erika? – Dlaczego płacze? Dobre pytanie, sama chciałaby znać na nie odpowiedź, po prostu płacze, bo chce płakać. Głupota, przed chwilą wstydziła płakać się przed samą sobą, a teraz wylewa potok łez przed naprawdę głupim, zafascynowanym otaku. Jej ręce wisiały bezwładnie, a głowę miała skierowaną do góry. Po jej twarzy spłynął już chyba litr łez, a z jej ust wydobywał się donośny jęk dziecka. Co jakiś czas dało się usłyszeć jak jakiś sąsiad kazał im się uciszyć i przypominał o ciszy nocnej, która jako tako, jeszcze nie nastała. Erika ignorowała te uwagi, pozwalając sobie na trochę swobody. Płakała, płakała i płakała. To było to czego potrzebowała. Yumasaki wciąż stał zdezorientowany w progu drzwi, zapomniał już o swoim całym zmęczeniu…Ah, kiedy ostatnio tak zapierdzielał? Teraz, to co go zaabsorbowało to drobna dziewczyna, stojąca przed nim i płacząca w niebo głosy. Niegdy, nigdy nie widział jej w takim stanie… W pewien sposób uważał, że to fajnie widzieć ją w takiej sytuacji, ale za chwilę skarcił siebie za te myśli. Wyglądała uroczo, jak małe dziecko. Mimo, że zawsze się tak zachowywała, to teraz nie można było się powstrzymać, żeby nie powiedzieć w myślach ‘Kawaii’. Z drugiej strony stał jak kołek i po prostu nie wiedział co powiedzieć i jak jej pomóc. Jednak po chwili dostrzegł, że chce jego przyjaciółka coś powiedzieć. Usiłowała nabrać powietrza, by po chwili wypuścić z siebie jedno, głośne zdanie.
 - DZIŚ WYCHODZI OSTATNI ODCINEK MOJEGO UKOCHANEGO ANIME!! – krzyknęła zrozpaczona i kontynuowała swój płacz. Walker stanął osłupiały, a jego mina mówiła ‘Co do cholery?’.
 - To dlatego płaczesz…? – spytał lekko zdezorientowany. Oczywiście że nie przez to idioto! Choć, na pewno to podłamało ją jeszcze bardziej.
  W pewnym momencie, poczuła jak połowa smutku, jaki ją wypełniał, został jej odebrany. Przyjął go na siebie? Dziękuje, dziękuje, dziękuje. To słowo wciąż krążyło jej w głowie. Była tak szczęśliwa, przyszedł. Na początku chciała być sama, lecz później…Później poczuła się taka samotna. Potrzebowała czyjegoś ciepła…Czyjegoś? A może jego ciepłego uśmiechu? Zbyt trudne, żeby zrozumieć!
 - Głupku, zacznie się za 10 minut! – uśmiechnęła się najszerzej jak potrafiła, a swoją wypowiedź wzbogaciła o radosny śmiech. Blondyn nie mógł zrozumieć kobiet, najpierw są spokojne, później miłe, bywają wściekłe, zaraz potem płaczą, a później są niesamowicie szczęśliwe… - Co powoduje te wahania nastrojów? – spytał się w myślach. Nie wiesz? Oh, to pewnie tylko pewni idioci płci przeciwnej. Ale odczuł taką radość widząc jej uśmiech, bał się, że miała jakieś załamanie nerwowe, choć nie wiadomo, może to dalszy ciąg tego…? E tam, do puki się uśmiechała było dobrze. Choć w sumie lubił ją, niezależnie czy się śmiała, była smutna, znudzona czy wściekła. W pewien sposób, zabawnie było patrzeć jak zmienia się jej nastawienie…i miło za każdym razem poznawać ją od nowej strony. W końcu odpowiedział na jej uśmiech, był może nawet szerszy od jej? Oboje w jednej chwili, z płaczki i zdezorientowanego głupka, stali się promieniejącymi słońcami.
 - To się wproszę. – i wszedł łapiąc Erikę za rękę, a drzwi zatrzasnęły się za nimi.

***
 - Ah, to się nazywa bosko spędzić wieczór~! – stwierdził długowłosy, żegnając się z grupką kobiet i opuścił progi sushi baru. Stanął na środku ulicy, a mijający go przechodnie rozmawiali robiąc duży hałas – Gdzie mój samochód…?

***
 - Może powinienem po niego wrócić? – spytał siebie. Nogi miał oparte na kierownicy, a palcami przewracał kartki magazynu, który właśnie czyta – Nieee, w końcu mam swoje życie prywatne – stwierdził i oddał się lekturze.


I co sądzicie~? Podobało się? =^.^= Czy może było nudne jak flaki z olejem, przyjmę każdą opinię, tak jak u Reny-chan na własną płaską dechę~!